Relacja z podróży 2020
Relacja z podróży 2020 Oman i Emiraty

QantabOman

Poranek sprawny. Nie mamy śniadania w pakiecie, ale mamy zapas zakupów. Wyjeżdżamy z parkingu punktualnie o 8:30, ale Andrzeja nie ma... Robimy kilka kółek dookoła hotelu i idzie :) Miał zator na recepcji swojego hotelu. Sprawnie wyjeżdżamy z miasta i jedziemy w kierunku Hatta. Czytałem wcześniej, że prowadzenie samochodu tutaj jest wyzwaniem, ale jest fajnie. Praktycznie każdy jedzie szybciej niż jest to dozwolone, ale nie ma szaleństwa i jest wysoka kultura. Nikt nie rozjeżdża pieszych. To przykład na to, że wysokie mandaty działają. Pod warunkiem, że są wystawiane, a tutaj są i do tego to samo przewinienie drugi raz kosztuje więcej.
Droga do przejścia granicznego prowadzi przez góry, gdzie na drodze jest sporo remontów, daje nam to opóźnienie około 30min. Na granicy formalności po stronie UAE nie zajmują sporo czasu, jedynie kolejka na kilka samochodów. Jednak po stronie Omanu musimy wysiąść kupić ubezpieczenie dla samochodu i wszystko razem pokazać w okienku. Ubezpieczenie jest dostępne na 5 lub 10dni, Budget pisał o 7 lub 30. Są spore kolejki i formalnie do Omanu udaje nam się wjechać z opóźnieniem około ponad 1h względem planu. Dalej do Muscatu odległość jest spora, ale autostrada przynajmniej 3x3 z niewielkim ruchem. Co mniej niż 1km są radary, pewnie część to tylko obudowa, ale nie wiadomo, która część.
Po większym ruchu na drodze widać, że jesteśmy już prawie w Muskacie. Z autostrady niewiele widać, ale miasto jest zupełnie inne niż Dubaj. Sułtan Kabus uważał, że wysokie budynki tutaj nie pasują i ich nie ma. Widać jednak bardzo dużo inwestycji w budowie. Tu widać nawet fotoradar:

Przyjeżdżamy w okresie żałoby po sułtanie. Na forach turystów charterowych też żałoba, bo hotele ograniczyły imprezy. Z tego powodu miałem większe obawy, niż ze strony napięć USA-Iran. Jednak Oman poradził sobie sprawnie z wyborem następcy (została nim osoba wyznaczona przez Kabusa, choć formalnie nie musiało tak się stać). Sułtan Kabus przejął władzę w Omanie siłą od swojego ojca, który nieco zbłądził. Zrobił z Omanu cywilizowany kraj, pomimo, że nie jest on bogaty w ropę jak sąsiednie Emiraty lub Katar, czy Bahrajn. Przez dekady rozbudował infrastrukturę, wprowadził powszechną edukację. Udało mi się ustawić Oman w pozycji kraju, który negocjuje i prowadzi mediacje, a unika konfrontacji. To natura Ibadytyzmu, pacyfistycznego odłamu islamu, który dominuje w Omanie a poza nim jest jeszcze chyba tylko na Zanzibarze (dawny sułtanat Omanu). Według wiki także w Libii, Tunezji i Algerii. Podobno Oman ma nawet otwarte stosunki dyplomatyczne z Izraelem. Dobre relacje i z USA, i z Iranem. Czytałem o epizodzie wykupu amerykańskich szpiegów skazanych w Iranie, mogli dzięki temu wyjechać, .. ale tylko do Omanu. Wjeżdżając do Muskatu widać, że to cywilizowany kraj.
Na dziś w planie mamy tylko Matrah, przez lata główny port Omanu. To osobne miasto, ale mniejsze, wciśnięte pomiędzy naturalną zatokę i góry. Bardziej klimatyczne niż Muscat.

Jest już po 15:00 więc późno. Ciemno zaczyna się robić przed 17:00. Jestem nieco zszokowany, bo tutaj zielone przystrzyżone trawniki, zadbane chodniki, generalnie bardzo ładnie. Bardzo mocno wieje (2 dni wcześniej też mieliśmy taki wietrzny wieczór). Znowu tracimy sporo czasu na bankomat i wymianę walut. Robimy tylko spacer, widokowo jest bardzo fajnie:






Jedziemy nieco dalej, gdzie szukamy knajpki z jedzeniem. Tutaj każdy lokalny fast food nazywa się coffee shop, nie wiem dlaczego. Jedzenie jest w nich dobre i tanie, choć nie zawsze wnętrze jest zachęcające. To już kolejne miasteczko na wybrzeżu, gdzie w okolicy znajduje się pałac Sułtana:

Śpimy kilka kilometrów dalej w miasteczku Qantab z sporą plażą. Na chwilę przed zachodem słońca na plaży takie klimaty:


Mamy mieszkanko z airbnb po bardzo dobrej cenie. 2 pokoje i łazienka, a korytarzem jest wielki taras. To ten na górze zdjęcia:

Relacja z podróży 2019
Relacja z podróży 2019 Azory i Portugalia

Vila Franca do CampoSete Cidades

Kolejnego dnia od rana piękne niebieskie niebo. Pogoda dziś ma myć najlepsza. Ale już wiem, że jest ona kapryśna i lokalnie może być zupełnie inna i bardzo szybko się zmienić.
Ernest znowu w nocy miał nieco wyższą gorączkę, ale rano jest lepiej. Jak będzie okazja odwiedzimy jakiegoś lekarza.
W planie na dziś Sete Cidades, czyli najdłuższa trasa na zachodni skraj wyspy. Pomiędzy Vila Franca do Campo, a Ponta Delgada jest praktycznie autostrada, jedzie się bardzo szybko. Omija się Ponta Delgada. Dalej pojawiają się małe górki, typowe dla obszarów aktywnych wulkanicznie:

Zanim dojeżdżamy pojawiają się pierwsze chmurki, ale tylko tutaj, być może z powodu większej wysokości:

Po drodze punkt widokowy Miradouro da Grota do Inferno. Jest znacznie zimniej niż na poziomie morza, choć nie ma dużej różnicy w wysokości.





Po drodze na parking jeziorko Lagoa do Canario:


Jedziemy dalej w dół kaldery:


Widoki bardzo jak w Nowej Zelandii. Cieszą oko jak cholera. Czysta sielanka:




Wyjeżdżamy w kaldery w stronę zachodnią na skraj wyspy w stronę Mosteiros:


A to już widoki z okolic miasteczka Capelas w stronę wschodniej części wyspy. Trasa świetna, ale zrobiłem mało zdjęć bo szukaliśmy namiarów na lekarza w Ponta Delgada:


Dojeżdżamy do plaży Santa Barbara. Największa na wyspie i chyba jako jedyna nadaje się do surfowania:




Ernest odżył, rezygnujemy z lekarza:

Jemy obiad w pobliski mieście Ribeira Grande, gdzie przy okazji dostaję mandat za parkowanie, całe 2E (po prostu muszę zapłacić za cały dzień). Jest dużo taniej niż w Lizbonie. Za spory obiad dla 3osób płacimy około 12-13E.
Jedziemy w górę do gorących źródeł Caldeira Velha. To zaledwie kilka minut jazdy i zupełnie inne roślinność, inny klimat:



Mamy szczęście, bo duży samochód cieżarowy z naczepą zablokował się na zakręcie całkowicie tamując ruch, ale my zaparkowaliśmy po właściwej stronie. Jedziemy w górę, by przez centralny masowy na wyspie przejechać na jej drugą południową stronę. Na szczycie jest jeziorko Lagoa do Fogo, niestety przykryte czapeczką z chmur:

Widoki i tak fajne:

Na koniec jeszcze widok z naszej sypialni:

Relacja z podróży 2019
Relacja z podróży 2019 Sri Lanka

Ellakoleją do Ella

Trasa z Kandy do Ella ma opinie najbardziej malowniczej, nie tylko na SriLance, jest podobno jedną z ładniejszych na świecie. To w linii prostej zaledwie 70-80km, ale podróż trwa około 7h! Pociąg jedzie nieco dookoła i po drodze wspina się na wysokość 1900m npm, by później w Ella zjechać do okolice 1000m npm.
Generalnie nikt nie liczy sprzedanych biletów kolejowych 3 klasy. Jest ryzyko, że nie uda się wejść do pociągu. Czytam straszne historie o ludziach stojących przez wiele godzin i pilnujących bagażu. Z tego powodu wiele osób decyduje się na nocny pociąg około 2:00 w nocy rezygnując z przespanej nocy i widoków przez pierwszą połowę podróży. Najgorszą opinię ma pociąg nieco przed 9:00 rano, więc nieco przekornie właśnie na ten się decydujemy.
Bierzemy z hotelu śniadanie na wynos i tuktukiem ruszamy na dworzec. Wchodzimy na perony psychicznie przygotowani do walki o miejsca, a tam tłumów nie ma. Pociągi przyjeżdżajace do Kandy są jednak nieco zapchane:



Nasz nie jest podstawiany w Kandy, przyjeżdża chyba z Colombo, ale na szczęście jest prawie pusty. Udaje nam się bez problemu znaleźć dobre miejsca przy oknie:

Dla lokalnych rodzin podróż też jest atrakcją. Dziecko przejechało sporą część trasy z głową za oknem:

Na początku trasy widoki są fajne, choć nie rewelacyjne. Czuję się nieco rozczarowany. Później plantacje herbaty dodają smaku, bo są soczyście zielone i po prostu ładne:



Mam wrażenie, że jest tu jakaś forma konkursu pomiędzy stacjami, bo te małe górskie sprawiają wrażenie konkurujących ze sobą w estetyce i czystości:


Udało mi się zrobić fajne zdjęcie dziewczyny nietypowej urody, nie udało się jendak pozbyć pani w tle:

[MOV]https://www.youtube.com/embed/poRQFz-4_ek?controls=0[/MOV]
Jedziemy dalej, końcówka trasy to naprawdę ostry zjazd w dół:


Spacerem trafiamy do zarezerwowanego wcześniej noclegu. Samo miasteczko Ella nieco rozczarowuje, jest bardzo komercyjne, bez klimatu:

Jemy coś szybko i korzstając z końca dnia postanawiamy jeszcze dotrzeć do Nine Arch Bridge - chyba najbardziej znanego z zdjęć miejsca w okolicy. Niestety most jest juz w cieniu co psuje odbiór:

ale to nic:

Wieczorem idziemy coś zjeść:

Relacja z podróży
Relacja z podróży Nowa Zelandia

New ZealandFiordland

Następnego dnia wyjechaliśmy w kierunku Millford Sound wcześnie, bo przed 6:00 rano. Było jeszcze zupełnie ciemno. Droga do Millford jest krajobrazowo bardzo ciekawa, ale świtać zaczęło gdy byliśmy już po drugiej stronie łańcucha górskiego. Po drodze mijaliśmy może 2 samochody:

Na miejsce dotarliśmy gdy było jeszcze ciemno, sporo przed godziną kursu statku którym mamy popłynąć aż do ujścia fiordu.

Specjalnie wybraliśmy tak wczesną porę, gdyż podobno rano jest największa szansa na dobrą pogodę . Poranne kursy statków wzdłuż fiordu są też najtańsze, a do tego mają śniadanie w cenie (pierwszy raz od dłuższego czasu mogliśmy się swobodnie najeść:). Było nam to na rękę też z tego powodu, że jeszcze tego samego dnia planowaliśmy powrót do Qeenstown, a to spora odległość.
Powietrze jest wilgotne i przejmująco zimne, uczucie chłodu potęguje narastający na otwartej wodzie wiatr. Ciężko wytrzymać na otwartym pokładzie dłużej niż klika minut. Ale dla przyjemnych widoków warto pocierpieć.

Ze stromych skalistych zboczy spadają do fiordu liczne wodospady, niektóre są naprawdę spore.


Po zakończeniu rejsu robimy sobie jeszcze wycieczkę lądem na pobliskie lotnisko (bogaci dolatują tutaj samolotami). Zgodnie z przypuszczeniami już około południa niebo jest zachmurzone:

W drodze powrotnej mogliśmy już przy świetle dziennym podziwiać widoki w pełnej krasie:

Droga do Millford jest sporym osiągnięciem technicznym. Kulminacyjnym momentem przeprawy jest tunel Homera. Jego budowę rozpoczęto w 1934 roku i trwała ona aż 19 lat. Tunel wykuty jest w litej skale, z jego sklepienia sączy się woda. W tunelu ledwo mieszczą się obok siebie dwa samochody osobowe, dlatego w godzinach szczytu, gdy do Millford jadą autokary z turystami ruch w tunelu odbywa się wahadłowo, co podobno czasem powoduje spore zatory. Rano mieliśmy ten komfort, że byliśmy w okolicach tunelu jedyni. Teraz musimy czekać.


Fiordland poza spektakularnymi widokami gór to także chyba nawet bardziej ciekawe lasy deszczowe. Lasy te z drogi wyglądają podobnie do naszych, ale warto zatrzymywać się przy szlakach biegnących lasem i udać się na dłuższy spacer (wszystkie szlaki są bardzo dobrze opisane i oznaczone). Wewnątrz taki las to już zupełnie inna bajka:



Dalszy powrót do Queenstown brzegiem jeziora to już czysta przyjemność:

Relacja z podróży
Relacja z podróży Kapsztad

KapsztadTable Mountain

Kolejny poranek był leniwy, na tyle, że kosztowało nas to dłuższą o jakieś 15-20min kolejkę do kolejki linowej na Table Mountain. Przez kolejne dni dojazd tutaj byłby dla nas problematyczny, a dziś moglibyśmy w zasadzie dojść do dolnej stacji na piechotę. Dla wygody dowożę żonkę i małego pod samą kolejkę, a sam cofam się nieco do pierwszych wolnych miejsc parkingowych.
Bilet jest dosyć drogi, aż 255R (obecnie 1R = 0,305PLN, gdy kupowałem bilety 1R = 0,275PLN), by nie stać w kolejce 2x warto go kupić w sieci (bilet i tak ważny jest tydzień). Różne są teorie o jakiej porze dnia warto wybrać się na górę. Rano często szczyt spowity jest mgiełką, ale rano też jest lepsze światło i czasem fajny widok na mgiełkę na dole. Na godziny wieczorne była akurat promocja (50%), ale oznacza to spore kolejki w oczekiwaniu na powrót na co z dzieckiem nie mogliśmy sobie pozwolić. My jednak mamy pogodę absolutnie nietypową dla tego miejsca o tej porze roku, prawie 30C już o 9:00 rano, więc o mgiełce nie ma mowy.
Wagoniki kursują wahadłowo i poruszają się dosyć szybko. Na całej trasie nie ma zdaje się żadnego słupa, jedzie się pod bardzo stromym kątem do góry. Wagony są spore, mieści się w nich po 60 osób, a by każdemy dogodzić podłoga obraca się powoli podczas jazdy. W sieci wyczytałem, że pod podłogą są spore zbiorniki na wodę, która służy jako balast a przy okazji zaopatruje budynki na górze (pomimo tego, przy silniejszym wietrze kolejka jest zamykana - a wieje tu mocno i często):

Zakotwienie lin na górze wygląda solidnie:

Na górze jest płasko, gdyby nie widoki, byłoby nudno (widok na centrum, przy stadionie wzgórze Signal Hill, po lewej szczyt Lions Head, mój cel na wieczór):

A to widok na południe, miejsca jest naprawdę sporo. Góra ma ponad 1000mnpm, jest tu więc wyraźnie chłodniej, trzeba jedynie uważać na słońce.

Na koniec jeszcze widok na Lions Head, na dole widać nawet dach naszego domu

Na obiad idziemy do wyluzowanej low costowej knajpki Mixas (gdzieś w sieci przeczytałem o niej dobre zdanie, a jest blisko). A później krótka wycieczka do dzielnicy Dystrykt 6 (skojarzenie z filmem Dystrykt 9 jak najbardziej właściwe). Dawniej mieszkali tu niewolnicy, rzemieślnicy i kupcy. Nie tylko czarni, ale także przesiedleńcy (przymusowi) z Azji. Dzielnica aktywnie żyła, lecz gdzieś w połowie XX wieku spodobała się białym na tyle, że z czasem wszystkich jej mieszkańców przymusowo przeniesiono do nowych nieatrakcyjnych terenów Cape Flats, a Dystrykt 6 zrównano z ziemią, budując nowe domy. Dziś jest tam nawet zdaje się jakaś uczelnia wyższa, dzielnica nie zachwyca, ale cały obszar jest znany z lokalnego street artu:

Dziś Cape Flats to Mitchells Plain najniebezpieczniejszy obszar miasta. Wraz z sąsiednią dzielnicą Khayelitsha najgorsze slumsy. Nie da się tych obszarów nie zauważyć jadąc gdziekolwiek na wschód autostradą N2. To także okolice portu lotniczego.

Relacja z podróży
Relacja z podróży Japonia

OkayamaOnomichi

Następnego dnia po leniwym poranku dojeżdżamy Shinkansenem do Fukuyamy i dalej lokalnym pociągiem do Onomichi. To portowe miasteczko z ciekawymi widokami i fajną atmosferą labiryntu schodów i wąskich przejść pomiędzy wśród klimatycznej zabudowy i świątyń:

Po zboczach wzgórza ciężko poruszać się z wózkiem. Na szczyt wzgórza można wjechać kolejką linową, poza nią praktycznie nie ma tu komercji:

Z tarasu widokowego na szczycie widać liczne pokryte wzgórzami wysepki wzdłuż których droga ekspresowa Shimanami Kaido prowadzi aż na wyspę Shikoku. Trasa rowerowa wzdłuż tej drogi jest jedną z większych atrakcji okolicy:

Główna położona na dole, portowa część miasteczka też ma swój urok:

Mieliśmy w planie jeszcze wypad do miasteczka Tomonoura w którym kręcono kilka epizodów filmu Wolverin, ale zabrakło nam czasu. W zmian robimy spacer dookoła zamku w Fukuyamie:

Wieczorem odwiedzamy jeszcze Park i Zamek w Okayamie.

Titicaca region Peru
15°18'S 70°8'W
Doha Qatar
25°17'N 51°27'E
Maskat Oman
23°37'N 58°36'E
Kuala Lumpur Malezja
3°9'N 101°42'E
Canaima Wenezuela
5°27'N 61°57'W
Bilbao Hiszpania
43°17'N 2°55'W
AbuDhabi ZEA
24°28'N 54°20'E
Sao Miguel Azory
37°48'N 25°41'W
Pomorze Polska
54°21'N 18°39'E
Tokyo Kanto Japonia
36°15'N 139°55'E
Melbourne Australia
37°49'S 144°58'E
Arequipa region Peru
16°15'S 72°13'W
Alice Springs Australia
23°41'S 133°53'E
Los Angeles USA
33°56'N 118°19'W
Stambuł Turcja
41°1'N 28°59'E
Singapore 2013 Singapur
1°17'N 103°51'E
Bangkok 2014 Tajlandia
13°45'N 100°30'E
Cuzco region Peru
13°10'S 72°32'W
Kansai region 2015 Japonia
34°44'N 135°17'E
Chugoku region Japonia
34°53'N 132°55'E
Jawa Indonezja
7°16'S 109°41'E
Kapsztad RPA
33°59'S 18°27'E
Macau Macau
22°7'N 113°33'E
Turyn Włochy
45°22'N 7°35'E
Blue Mountains Australia
33°42'S 150°16'E
Angkor Kambodża
13°27'N 103°53'E
New York USA
40°46'N 73°59'W
Izrael Izrael
31°47'N 35°14'E
Florida Keys USA
24°33'N 81°48'W
Porto Portugalia
41°9'N 8°37'W
Seul Korea
37°33'N 126°59'E
Vientian Laos
17°56'N 102°38'E
Rzym Włochy
41°53'N 12°30'E
Fukuoka Kyushu Japonia
33°19'N 130°26'E
Malta Malta
35°53'N 14°27'E
Mediolan Włochy
45°43'N 9°25'E
Uluru Australia
25°21'S 131°2'E
North Island New Zealand
37°39'S 175°45'E
Dubaj ZEA
25°24'N 55°26'E
Sycylia Włochy
37°57'N 14°53'E
Monaco Monaco
43°44'N 7°25'E
San Francisco USA
37°47'N 122°27'W
Berlin Niemcy
52°31'N 13°24'E
Stockholm Szwecja
59°20'N 18°4'E
London 2018 Wielka Brytania
51°31'N 0°7'W
Parki Narodowe Tanzania
3°8'S 35°33'E
Kraków Polska
50°3'N 19°57'E
Strasburg Francja
48°35'N 4°28'E
Kansai region 2012 Japonia
34°51'N 135°59'E
Phuket region Tajlandia
7°45'N 98°47'E
HongKong 2014 Hong Kong
22°27'N 114°20'E
Tikal Gwatemala
17°18'N 89°33'W
Atacama region Boliwia
22°29'S 67°42'W
Bangkok 2005 Tajlandia
13°45'N 100°30'E
Miami USA
25°50'N 80°14'W
Południowe Niemcy
48°51'N 10°10'E
Astana Kazachstan
51°10'N 71°26'E
Takamatsu Shikoku Japonia
33°31'N 133°23'E
Essex Wielka Brytania
51°38'N 0°21'E
Ciudad Bolivar Henri Pittier Wenezuela
10°28'N 67°19'W
Taipei Tajwan
25°2'N 121°32'E
Bled Ljubliana Słowenia
46°7'N 15°3'E
South Island New Zealand
42°10'S 172°24'E
Sydney Australia
33°51'S 151°13'E
Wahiba Sands Oman
21°57'N 58°44'E
Nord Thailand Tajlandia
19°30'N 99°11'E
Lima region Peru
12°3'S 76°59'W
Peloponez Grecja
37°27'N 22°14'E
Luang Prabang Laos
19°55'N 102°9'E
Lizbona Portugalia
38°43'N 9°8'W
Genua Włochy
44°24'N 8°56'E
Karaganda Kazachstan
49°47'N 73°8'E
Kambodża Kambodża
11°12'N 104°37'E
Fiordland New Zealand
45°17'S 167°36'E
Istria Chorwacja
44°53'N 13°58'E
Holandia Holandia
51°54'N 5°16'E
Maui USA - Hawaje
20°44'N 156°17'W
Palawan Filipiny
9°55'N 118°44'E
Madrid Hiszpania
40°25'N 3°42'W
Antigua Gwatemala
14°34'N 90°44'W
Ateny Grecja
37°58'N 23°44'E
La Paz region Boliwia
16°30'S 68°4'W
Ko Chang Tajlandia
12°5'N 102°18'E
Wschodnia Szwajcaria
47°25'N 8°41'E
Manila Filipiny
14°36'N 120°59'E
Barcelona Hiszpania
41°24'N 2°12'E
Sri Lanka Sri Lanka
7°9'N 80°40'E
Garden Route RPA
33°56'S 23°34'E
Ryga Lotwa
56°57'N 24°7'E
Valencia Alicante Hiszpania
38°49'N 0°14'W
Shanghai Shanghai
31°13'N 121°28'E
Styria Salzburg Tyrol Austria
47°17'N 13°1'E
Zanzibar Tanzania
5°51'S 39°21'E
Great Ocean Road Australia
38°37'S 143°1'E
Bali Indonezja
8°28'S 115°18'E
Al-Hadżar Oman
23°25'N 56°59'E
Praga Morawy Czechy
49°53'N 14°43'E
London 2009 Wielka Brytania
51°31'N 0°7'W
Kauai USA - Hawaje
22°5'N 159°31'W